Żeglowanie na Filipinach

Manila

W Manili spotykamy na lotnisku Felixa, z którym jedziemy do hotelu. Tym razem mieszkamy w dzielnicy Ermita – w pulsującym życiem centrum Manili.

IMGA0209

Nasz hotel ma jedenaście pięter i na początku dostajemy pokój bez okna na trzecim piętrze. Wiele eleganckich hoteli w dużych azjatyckich metropoliach wstawia mur zamiast szyby w pokojach położonych na niższych piętrach ze względu na zwartą zabudowę oraz hałas uliczny. Prostestujemy i dostajemy pokój na jedenastym piętrze z widokiem na zatokę. Hotel jest położony tak dogodnie, że w ciągu kilku minut jesteśmy w ogromnym centrum zakupowym oraz w wielu knajpkach.



W ostatni pe
łny dzień w Manili zwiedzamy Intarmuros – stare miasto. Spacerkiem przechodzimy przez słynny Rizal Park, który niezbyt nam się podoba i nie robi żadnego wrażenia. Same Intarmuros są jednak bardzo sympatyczne. Jak sama nazwa wskazuje stare miasto otoczone jest murami obronnymi wybudowanymi jeszcze przez Hiszpanów. Zaliczamy najsłynniejsze zabytki: kościół św. Augustyna z urokliwym klasztorem i ogrodem, katedrę oraz fort obronny.

10280006

W katedrze lądujemy akurat na koniec ślubu i podziwiamy gości oraz podstarzałą młodą parę.

10280012

Po pół dnia zwiedzania mamy dość i wracamy do hotelu, by po południu rzucić się w wir zakupów. Jesteśmy pod wrażeniem architektury centrum, wyboru towarów, restauracji, obsługi i oczywiście absolutnie niskich cen. Kilka razy musimy chodzić do hotelu by odłożyć zakupy. W supermarkecie przypadkiem trafiamy na Adama i umawiamy się na wypad do jego knajpki. Nie możemy wyjść z podziwu, że takie spotkania możliwe są w szesnastomilionowym mieście!

W ostatni dzie
ń mamy tylko trochę czasu na zakupy owocowo-spożywcze zanim łapiemy taksówkę na lotnisko. Przykro nam opuszczać Filipiny. To piękny kraj i na pewno tu jeszcze wrócimy.