Niemal codziennie wyjeżdżaliśmy z Las Playitas i zwiedzaliśmy wyspę. Zrobiliśmy w sumie ponad 1200 km! Sama Fuerteventura ma 110 km długości, a jej szerokość waha się od 30 do 5 km.
Najpierw obejrzeli
śmy bezpośrednie okolice hotelu - ciekawą latarnię morską niedaleko wioski, położoną na wietrznym urwisku

IMGP3482


oraz miasteczko Grand Tarajal - raczej niezbyt ciekawe.



Jad
ąc główną drogą FV-2 na południe podziwialiśmy surową, pustynną okolice - niemalże pustkowie. Gdy zbliżaliśmy się do najwęższego miejsca wyspy,zaczął zmieniać się krajobraz. Kamienniste zbocza pokryte były piaskiem i sprawiały wrażenie ogromnych wydm, typowych dla półwyspu Jandia. Nie jechaliśmy dalej tylko postanowiliśmy skręcić w kierunku zachodniego wybrzeża, oblewanego przez wzburzone fale Atlantyku.



Po kilku chwilach dojechaliśmy do miasteczka La Pared - to cicha osada pełna willi i finek. My tylko przez nią przejechaliśmy wprost do klifu, skąd po schodkach można zejść na jedną z najbardziej urokliwych plaż, jakie w życiu widziałam. Poniżej klifu rozciąga się piaszczysta plaża sięgająca horyzotnu, poprzecinana od czasu do czasu skałami. Jej szerokośc waha się w zależności od pływów.

IMGP3496