W drodze na półwysep Jandia zatrzymaliśmy się na niesamowitej plaży - już z drogi widać było wśród piaszczystych wydm przebłyskujące morze. Skręciliśmy więc na jedną z niezliczonych, nieutwardzonych dróg i po kilkunastu minutach dotarliśmy do nieskończenie długiej i bardzo szerokiej piaszczystej plaży.

IMGP3698


Takie pla
że właśnie są charakterystyczne dla Jandii - rozpoczynają się nieco na południe od Costa Calma i ciągną aż po Morro Jable. Mimo mocnego wiatru spędziliśmy sporo czasu na obserwacji surfujących śmiałków.



Morro Jable za to okazało się być bardzo turystycznym miastem - trudno znaleźć starą rybacką wioskę, hotele pozajmowały dosłownie każdy wolny kawałek wybrzeża i wzgórz. Wzdłuż głównej drogi ciągną się sklepiki, knajpki, restauracje - nic, co by nas pociągało. Jedna krótka wizyta nam wystarczyła. Cieszyliśmy się, że nie wybraliśmy żadnego z tamtejszych hoteli.



W Morro Jable kończy się asfalt, resztę półwyspu można zwiedzać na nieutwardzonej drodze, która prowadzi aż do Puerto de Le Cruz - na południowy cypel Fuerteventury. Jeśli ktoś porusza się samochodem z napędem na cztery koła może dotrzeć na zachodnie wybrzeże na plażę Playa de Cofete i zwiedzić słynną Villę Winter.